To już moja druga wizyta u fryzjera na rozjaśnianiu. Ostatnio miałam położoną farbę na całość włosów, ale wyszedł ciemny pas w połowie głosy (miałam tam jakąś farbę, której nawet rozjaśniacz nie chciał złapać). Dodatkowo mam bardzo dużo jak to pani powiedziała "złotego pigmentu" w naturalnych włosach, dlatego mój blond zawsze będzie miał rudy odcień. Tym razem miałam zrobione odrosty, a później balejaż. Efekt mi się podoba, ale pewnie to moja ostatnia wizyta u fryzjera, bo będę już sama farbować. I mam jeszcze grzywkę.


Fryzjerka uparła się, żeby zrobić mi loczki. Jednak wolę siebie w wyprostowanych włosach.
Teraz trochę spamu makijażu







