Nie zdawałam sobie sprawy, że będę tak zabiegana ostatnio. Myślałam, że ostatni semestr studiów to tylko formalność, ale nie oni chcą nas dobić i usadzić jak najwięcej osób... Mam szanse na obronę w tym roku... Duże szanse w porównaniu do innych, ale zobaczymy jak to będzie.
Przed świętami zaliczyłam moje pierwsze złamanie. Złamałam małego palca u stopy i jakieś tam jeszcze kostki. Często uderzam się stopą w stół drzwi i gdzie popadnie. Wtedy akurat szybko szłam żeby odebrać przesyłkę i nie wiem czy uderzyłam się w rowery stacjonarny czy w drzwi, bo dopiero w przedpokoju zorientowałam się, że boli. Listonosz nie chciał mi dać przesyłki, bo była dla siostry chłopaka, a w myślach "człowieku daj tą paczkę bo mnie boli" przez zęby zachowując kamienna twarz wytłumaczyłam, że jestem upoważniona do odbioru i w końcu mi ją dał. myślałam, że to tylko potłuczenie, ale następnego dnia nie mogłam stanąć. Siostra z chłopakiem na siłę zawieźli mnie na pogotowie ja, że pewnie mi tam nagafają, że z byle czym przyszłam. No ale wyszło, że złamanie.
Ostatnio, że z tą nogą nigdzie oprócz uczelni nie wychodzę (i tak ponad godzina jazdy i pieszo 10 minut to o kuli 20 a z mieszkania na autobus 30 minut) miałam czas zrobić paznokcie. Jak zwykle nie jestem w pełni zadowolona.