Jak co tydzień, wracam do mojego miasta.
Zobaczyć się z mamą i przyjaciółką, którą znam od przedszkola.
Oczywiście tęsknie też za moim kochanym psem, Czarkiem (zwanym Czarosławem, elegancko :D).
Jest to 2 letni foxterier szorstkowłosy. Kocham tego łobuza.
Biedactwo nacierpiało się już. Wzięliśmy go z "hodowli" gdzie był w okropnych warunkach. W ofercie w internecie oczywiście piękne zdjęcie bawiących się szczeniaków na kanapie. Okazało się, że trzymany był w kojcu,do tego był brudny, zapchlony, z zapaleniem ucha :( Jak zobaczył moją siostrę, od razu rzucił się jej na szyję. Przywiozła go do domu i poszłam z mamą z Czarkiem do weterynarza. Kobieta była w szoku,gdy go zobaczyła, ale na szczęście doprowadziliśmy go do ładu. Później zauważyliśmy, że kuleje, miał przesunięty staw kolanowy (prawdopodobnie coś mu się stało przy narodzinach). Weterynarka stwierdziła, że z tego wyrośnie... okazało się, że musi mieć operacje, później ćwiczenia. Minął niecały rok od operacji, Czarek ładnie chodzi, mięsień w nodze mu się rozwija. Dobrze, że mieszkam w górzystych terenach, sam spacer po górkach jest dla niego ćwiczeniem.
Czaruś jest bardzo oddanym psem, zabraliśmy go ze złych warunków, a on odwdzięcza nam się miłością :*
sesja :D tak tak wiem moje włosy są okropne, ale dopiero je myłam :P